242

Zostaniesz na zawsze.
- A więc ty... uległaś, poddałaś się, tak? - zapytała ostrożnie.
- Chętnie, ale mam parę spraw do załatwienia. MoŜe
- Dobrze, ale to wyjątkowa sytuacja.
rzecz, o jakiej marzył, to ponowne związanie się z kobietą. Mając w pamięci Patrice
Czekanie było piekłem. Santos krążył po pokoju swego mieszkania, przeklinając Chopa Robichaux i wszystkich, z którymi drań był w zmowie. Chciał działać, wejść do mieszkania delikwenta, skuć go i zawlec do wydziału. Chciał robić swoją robotę.
Alli uniosła na niego wzrok.
na ulubionym, kremowym swetrze, zapomniałaby o fluorescencyjnych
- Nie wygląda to aż tak dramatycznie, milordzie. - Po¬zwoliła sobie podjąć jego żartobliwy ton.
Rozkosz, szczęście, jakiego oboje doświadczali, napełniły łzami jej oczy.
Choć wiedziała, Ŝe nie da się tego uniknąć.
wiedziałem wtedy, jak bardzo. Teraz wiem. Jeśli zgodzisz się być ze mną, to nigdy nie
Znając swoje uczucie do niego, nie moŜe przebywać z nim pod jednym dachem.
podeszła do stołu piknikowego przy szopie. Dziewczynka musiała

- Znalazłeś Pavona?

- Nie? A to co? - Santos wyciągnął odznakę, lub coś, co miało uchodzić za odznakę, i błysnął tym przed oczami Chopa. - W życiu jak na karuzeli, wszystko się zmienia.
i wyszedł z pokoju. Ona za nim.
swego posunięcia. Była skromna i okazała się bardzo dobrą pracownicą. JuŜ w pierwszych


Milla wróciła do mieszkania po czwartej trzydzieści. Była tak
Przetrwała.
- Tak - odparła ze ściśniętym gardłem. - Był tam. Rip pochylił

swoją stronę, wcale by go to nie zdziwiło. Dlaczego jednak byłaby taka wystraszona? Czym? Wzywała go, prosiła o pomoc. Czemu więc się zmyła?

Nie naciskała. I tak bardzo jej pomógł. Podziękowała mu raz
jak czarne dżinsy i buty na grubej podeszwie. Krótkie rękawy
Milla wróciła do mieszkania po czwartej trzydzieści. Była tak